Przeszłość pokazuje, że nikt nigdy nie jest niewinny

9 września 2019

Ile rzeczy może się stać w małej wsi?

Katarzyna Puzyńska po raz jedenasty (!) zabiera nas do wymyślonej przez siebie wsi Lipowo, w której zbrodnie i tajemnice zdają się nie mieć końca. Tym razem, w nowej książce Pokrzyk eksplorować będziemy perypetie starszego małżeństwa, które umiera w niewyjaśnionych okolicznościach, chwilę przed celebracją swojej 65. rocznicy ślubu. Komu może przeszkadzać tak miła para? Czy to przypadek, czy raczej zbrodnia w afekcie?

 

Duchy dzieci, które płoną

Historie o duchach znajdziemy wszędzie. Nie inaczej jest we wsi Wnyki, do której wybiera się Weronika Podgórska, w poszukiwaniu nowego domu dla matki. Tubylcy odradzają jej przekroczenie progu zrujnowanego dworku, w którym straszy duch podpalonego dziecka. Bohaterka, niezrażona lokalnym folklorem postanawia jednak dom zbadać. To, co zobaczy w środku przerazi ją na tyle, że ucieknie. W głowie Weroniki zaczną składać się elementy historii, której z pozoru nie da się połączyć w logiczną całość. Kluczem do sukcesu okaże się nowy właściciel przybytku, Sebastian Madej.

W Lipowie spotykamy się z bohaterami znanymi nam już z poprzednich części. Dla czytelnika, który zaczyna swoją przygodę z twórczością Puzyńskiej od tej pozycji nie ma obaw, z łatwością połączy ze sobą wątki i współzależności między wszystkimi. Powrócimy na chwilę do zagadkowego morderstwa dziennikarki, uwikłanej (a może wrobionej?) w to pani Knopp i perypetii Daniela, który w tej książce prowadzi drogę ku samozagładzie.

Najważniejszym okaże się jednak historia małżeństwa Orłowskich, gdzie autorka reglamentuje tropy, starając się zostawić jak największe pole do popisu dla dedukcji czytelnika. W rozwiązaniu zagadki ich śmierci pomoże Mariusz, były mąż wnuczki Leokadii i Juliana, który wybierze drogę nieoczywistą i niekonwencjonalną, skupiając się na postaci Ady. Co ważne, wydarzenia we Wnykach jak i historia Lipowa zaczną się ze sobą spajać, a zrzucanie wszystkich wina na byłą mundurową, Knopp, wzbudzi we wszystkich podejrzenia, w bardzo ciekawych okolicznościach.

 

Nie ma teraźniejszości bez przeszłości

Państwo Orłowscy stanowią oś narracji dwóch stref, w których działy się zbrodnie w Lipowie. Szczątkowe historie o ich przeszłości zaczynają powoli składać się na szerszy, dość niekonwencjonalny obraz. Autorka zwraca uwagę jak niewiele trzeba, by nie wiedzieć nic o ludziach, których się zna, jak istotne jest pytanie o przeszłość i jej uwarunkowania. Czytelnik ma wrażenie, że prowadzone śledztwa idą jednocześnie, na tej samej osi czasu, stopniowo odsłaniając brakujące elementy w obydwu przypadkach. Zakończenie powieści, jak zawsze, nie pozostawia wątpliwości co do talentu Puzyńskiej. Dla fanów posiada jeszcze jeden, bardzo ważny wymiar – na pewno powstanie kolejna część.

 

Tagi
Kategoria Książki #zapowiedzi